Spoglądając na majestatyczny gmach Starej Przędzalni, czyli słynną żyrardowską fabrykę lnu, od początku wiedzieliśmy, że aby tchnąć życie w te stare mury nie wystarczy wjechać buldożerem na plac budowy i zwyczajnie urządzić w środku apartamenty oraz zapraszać gości do urządzania wewnątrz konferencji. Chcieliśmy pokazać Państwu, czym było niegdyś to miejsce.
Gdy zobaczyliśmy gmach po raz pierwszy...
Niesamowity hałas pracujących maszyn, para buchająca z kotłów, gromada mechaników i tkaczek spieszących na kolejną zmianę do pracy, wielkie sny o potędze snute przez właścicieli fabryki - Filipa de Girarda wraz z Henrykiem Łubieńskim, Karolem Scholtzem oraz Józefem Lubowidzkim oraz wielka sława tego miejsca, które niegdyś znane było w całej Europie jako jeden z największych i najnowocześniejszych zakładów lniarskich Europy XIX wieku... To wszystko mieliśmy na myśli, kiedy metr po metrze przyglądaliśmy się wysokim halom dawnej fabryki.
Wzorem nowojorskich loftów
Gdy rozpoczynaliśmy pracę nad odzyskaniem tego obiektu, z murów zbudowanych z surowej czerwonej cegły wystawały śruby konstrukcyjne, a światło docierało do środka przez stare szyby w wielkich, charaktrystycznych, industrialnych oknach. Podłogi były betonowe, surowe - można było wyobrazić sobie, że nosiły na sobie nieotarty kurz z dawnych czasów. O tym, że tak surowe miejsca mogą być niesamowitymi, urokliwymi obiektami zachęcającymi do wypoczynku, wiemy od dawna inspirując się loftami choćby zlokalizowanymi w Nowym Jorku, gdzie obserwowaliśmy udane rewitalizacje starych obiektów pofabrycznych.
Tchnąć życie w starą fabrykę, czyli wieloletnia rewitalizacja pod okiem konserwatora zabytków
Gdy artyści osiedlali się w nowojorskich pofabrycznych wnętrzach nie pytali, czy da się w tym mieszkać. Pytali, czy jest tanio. I mieszkali, nie domeblowując specjalnie swoich studiów: korzystali z tego, co zastali w miejscu po likwidacji fabryki. Żeliwne wieszaki na ubrania, wystające ze ściany belki, wielkie przemysłowe szafy, stoły z drewnianymi blatami i metalowymi elementami konstrukcyjnymi. Surowa cegła, beton, nieheblowane drewno, metalowe lampy z gołymi żarówkami i te piękne okna ze szprosami. To wszystko z czasem nabrało uroku, który zachęca projektantów do dziś. Zachęciło również i nas, do wydobycia w podobny sposób piękna ze Starej Przędzalni.
Tak powstał w pełni użyteczny obiekt z historią widoczną na każdym kroku
W ten sposób powstał Aparthotel, czyli miejsce, w którym znajdują się nie tylko pokoje i apartamenty do wynajęcia, udostępniane gościom w ramach krótkoterminowego najmu, ale są również cieszące się popularnością wśród firm sale konferencyjne. Szkolenia, konferencje, wyjazdy integracyjne organizowane u nas słyną z profesjonalizmu i tego, czego często nie da się znaleźć nigdzie indziej: uczestnicy mają poczucie, że znaleźli się nieco w innym świecie. Spoglądając z okien swoich pokoi, widzą historię jak na dłoni: unikalną w skali światowej dziewiętnastowieczną osadę robotniczą, stworzoną specjalnie dla pracowników żyrardowskich zakładów, która była eksperymentem społecznym. Niezwykle zielona, jest też atrakcyjna dla osób zwiedzających Żyrardów „przelotem”.
Zapraszamy do rezerwacji!
Pokoje urządzone są nowocześnie, wyposażone są we wszelkie udogodnienia sprawiające, że wypoczynek w Aparthotelu jest odświeżający i przyjemny. Stara Przędzalnia to też popularna baza z noclegami dla Suntago (jesteśmy oddaleni od Parku o ok. 10 km). Zapewniamy łącznie 94 miejsca noclegowe, posiłki z restauracji dostępnej na miejscu oraz liczne udogodnienia nieopodal. Na terenie Starej Przędzalni znajduje się poczta, restauracje, pralnia, księgarnia oraz otwarty pasaż handlowy ze sklepami odzieżowymi, marketami spożywczymi. Ze względu na swoją lokalizację, jest to hotel chętnie wybierany przez osoby przemierzające trasy między Warszawą, Łodzią, Wrocławiem i Katowicami. Można tutaj znaleźć niedrogi, wygodny nocleg i przy okazji skorzystać z obiektów handlowo-usługowych, które są w zasięgu kilku kroków.